Historia

- Dziadku, opowiesz nam historię Królestwa? -zapytał blondynek.
- Tak dziadku, tak! -zapiszczała nieco młodsza od brata.
- Znowu? -starzec zaczesał brodę, zaciągając się przy tym fajką -Nie opowiadałem wam jej wczoraj? -zamyślił się, spoglądając na córkę, która kołysała najmłodszego chłopca.
- To było wieki temu! -zakrzyknęli, na co matka ich uciszyła. W odpowiedzi, po malutkim mieszkaniu rozpierzchł się uroczy śmiech słuchaczy.
- Ah, wieki... -pokiwał głową starzec -Wieki przelatują, jak piasek przez palce -zaśmiał się smutno, po czym spojrzał na dzieciaki. Myślał chwilę, rozsiadł się wygodniej w bujanym krześle i wypuszczając dym w górę, rozpoczął swoją opowieść.


Rok 101, Cesarstwo Khaer'av,
Na ulice miast Cesarstwa zaczęła zstępować żałość bogów. Wszechobecna była wrogość, głód i sama śmierć. Żeby przetrwać, człowiek musiał poświęcić całość dobra, które sam trzymał. Szczęście jednak nigdy nie trwało wiecznie. Zmniejszenie populacji o przybliżoną wartość sześćdziesięciu jeden procent wywarło na społeczności Cesarstwa radykalne środki -zabicie Władcy i jego dworu, spalenie "nagannych" mieścin czy też wojny domowe między najbliższymi sąsiadami. Wszystko to doprowadziło do rozpadu znanego na całym świecie, wielkiego i niepowstrzymanego, Imperium. 

Rok 143, Ziemia Niczyja,
Wiele lat upłynęło, kiedy ziemia została znów zasiedlona. Podołał temu syn starego Duke'a "Antalya", zmarłego niedługo po wyniesieniu się z Królestwa. Dotarł do Ziemi Niczyjej, skażonej przez osąd, wraz ze swoją rodziną, dworem, jak i pięcioma innymi rodami. Opowiada się o tym, że doznali znaku od tych samych, którzy sprowadzili na życia niewinnych, tortury. Osiedlili się w samym sercu dawnego Imperium. Rodziny, które uciekły przed sprawiedliwością, podsumowały gorycz płynącą w ich żyłach. "Nie będziemy żyć pod rządami głupców! Ni Bogowie będą nas karać!" z tymi słowami żyli w ciszy, zacierając swoje dotychczasowe ścieżki. Po narodzinach drugiego pokolenia z Ziemi Niczyjej postanowili przeciwstawić się Światu. Odbudowa trwała długo, gdyż Serce dawnego domu było już tylko ruiną. Pożoga, która została wtedy wywołana, pożarła doszczętnie domy, ulice, a nawet sam pałac. Nie przeszkodziło im to jednak w planowaniu przywrócenia temu miejscu życia.

Rok 144, Ziemia Niczyja (zalążki "Nowego Świata"),
Narodziny następcy Duke'a Antalya. Zrodzony chłopiec otrzymał imię Merrick Theseus Antalya, który pomimo zstąpienia na ten świat, otrzymał już tytuł ich przywódcy. Miał być nowym Królem. Zaczęto przygotowania, które starannie dobrane i omawiane, postawiły w blasku słońca młodego Antalya. Po prostym odnowieniu pałacu, jak i pobliskich obszarów, zaczęto przygotowania do przywrócenia świetności tego miejsca. Zarówno ród matczyny Theseus'a, tak i pozostała piątka przedstawicieli rodzin, mieli olbrzymie plany. Plany, które mówiły o doszczętnym zniszczeniu wrogów, jakimi były inne Królestwa, o nowym "Ja" oraz o bezwzględnym panowaniu na tym i dalszym obszarze. Chcieli podbić niepodległe, zdobyć niezdobyte i przywłaszczyć nieprzywłaszczone. Robili więc wszystko, aby i młody królewicz tak myślał. Jakże pięknie wybrzmiały jego pierwsze słowa, w których trakcie siedział na, starym jak świat, tronie "poprzedników".

Rok 156, Ziemia Niczyja (powstanie Księstwa Neukvat),
"[...] i jako że nie jesteśmy stadem głupich owiec, Ja, wraz z mą rodziną, doprowadzę do upadku wszelkiego zła. Nie lękajcie się, powiodę was ku dobroci [...]. Zrodziłem się, by rządzić, by wskazać wam właściwą drogę [...] jednakże, kiedy ktoś przeciwstawi się Moim, zostanie sam [...] a śmierć nieunikniona powstanie z popiołów Khaer'av. Ze mną, Antalya, nie musicie się jej obawiać [...] Śmierć nie jest głupia, szuka tylko zbłąkanych [...] a wizje boskie przekazywane będą przez moją narzeczoną, Rodzinę Ryukevih [...] i tylko stąd czerpać będziemy prawość, a całe wyznanie obowiązywać będzie wszystkich [...]. Każdy, kto Chce przystąpić do Nas, musi wiązać się z panującymi regułami [...] a każde przewinienie traktowane będzie jako przemoc wobec Nas, Rodziny Antalya. [...] zatem i w dzień urodzin obchodzone będzie hucznie powstanie Księstwa noszącego imię po moim krewnym [...] który również nie poddał się niewoli dobrowolnie, żyjąc i wskazując nam, Następcom, koleiny życia w potędze [...]. Neukvat, bo takie nosił imię i takie też nadaję Księstwu, będzie więc prorokiem Nowego Świata [...] powstające z podwalin starego [...] pokazując, że mimo początku i końca na wszystko przychodzi nowa kolej [...]" -słowa młodego władcy rozbrzmiały w sali tronowej. Mimo że ma dopiero dwanaście lat, jest już tak omamiony przez myśli starszych, że nie widzi niczego innego. Czego by się tu jednak spodziewać po złowrogich umysłach, które nie widzą innej drogi niżeli właśnie wojnę i własny, sielankowy, spokój? To dopiero początek Księstwa, a w późniejszym czasie Królestwa, Neukvat, które w swoim zaczątku nie było wielce znaczące dla otaczających jej mocarstw. Zmieniło się to jednak, kiedy "prawda" głoszona przez lud wydobyła się z ciasnego grona, rozpierzchając się po niedalekich terenach. Wizja, o której tak dumnie opowiadali, przekonywała wielu osadników, którzy widząc w Nich same triumfy, dołączali w ich szeregi. Wiele lat jednak minęło, żeby Księstwo było brane na poważnie przez inne narody, nie mówiąc tu o ludności, które je zamieszkiwało. Zauważeni jednak zostali po pierwszym wybryku, który naznaczył ich pogardą z jednej ze stron.

Rok 162, Zatwierdzenie Księstwa (zniewolenie Barbarzyńców),
Z każdym rokiem społeczeństwo Neukvat wzrastało na sile, jak i na samej liczebności. Ludność, choć zupełnie się od siebie różniąca szła za myślą dowodzącego. Z racji tego, że "miasto" kreowało się na ostoję dla uciemiężonych, miało w swoich zasobach prawdziwą loterię ludzi. Jedni byli wędrowcami, którzy bez większego celu zasiedlili się na ulicach małego Księstwa, inni zaś byli uciekinierami z państw mieszczących się dookoła. Można tu jednak też spotkać potomków lub samych niewolników, którzy na swoich skórach mają blizny po ciężkich, żelaznych, łańcuchach. Właśnie dzięki nim Główna Rodzina wzbogaciła się o nowe zdobycze. Szerząc słowa, jakoby byli najlepszymi, świętą oazą dla boleści dusz, mogli pozwolić sobie na przesilenie swoich czynów. Wmawiając bezradnym, porzuconym przez Bogów, ludziom, ruszyli na osadę, która była karą za grzechy. Przynajmniej tak mówili. Osada bowiem składała się z nadnaturalnych, których tępiono od zarania dziejów mimo tego, że niczym sobie nie zasłużyli. Opowiadali o nich jako o barbarzyńcach, którzy wywyższają się ponad rasę ludzką. Na swych łapach mają krew, a w kłach kości "odmieńców". Mówiono również o tym, że chcą większych terenów, a co za tym idzie -rzezi. Tylko jedni nie mieli ich za takich, jak ich malowali. Królestwo Bak'sha Ra było ich jedynym sprzymierzeńcem. To właśnie tam mogli żyć, jakby byli równi sobie -człowiek i odmieniec. Niestety Księstwu Neukvat to nie odpowiadało. Nie mogli zdzierżyć tego, że Ludzie łączyli, sprzymierzali się z Dziwadłami. Padł więc rozkaz od Władcy, który mówił o doszczętnym zniszczeniu. Zapatrzeni w niego, ruszyli na bezbronnych i "oswojonych". Nie spodziewając się złego, oddali swe życia za darmo -ginąc od ostrzy lub z pochyloną głową utwierdzając Antalya o wierności. Powróciwszy ze zdobyczami do Domu, Księstwo zostało w pełni zauważone i nagrodzone. Powstały nowe zapiski, a wraz z tym nowe mapy, na których widniał teren Księstwa. Zostali oficjalnie zauważeni przez innych, przez co mieli, małe i ciche, prawo głosu w losach Świata.

Rok 203, Powstanie Zjednoczonego Księstwa,
Mając większą władzę, a co za tym idzie -wpływy, Ród Antalya stworzył trwały sojusz z małym Księstwem Ednar. Jako że Ednar nie miało takiego powodzenia co Naukvat, tamtejsza władza zaoferowała swoje tereny w zamian za trwałość związku między Księstwami. W rozumieniu tych słów przysługiwało małżeństwo pierwszego syna Antalya i drugiego dziecka, pierwszej księżniczki, rodziny Edmauer. Wraz z narodzinami pierworodnego, który miał utrwalić więzy Księstw, siła Neukvat wzrosła trzykrotnie, o samych terenach nie wspominając. Młodzi zasiedli na tronie, pokazując tym samym, że związki między Księstwami są od tego momentu najtrwalszymi w całym regionie. Wraz z tym Zjednoczone Księstwo zaczęło wypowiadać się politycznie w sferze państwowej. Wielu doznało szoku, ponieważ pomimo bycia małymi państwo-miastami byli bardzo wyedukowani, stanowczy i trzeźwi umysłowo, a ich wypowiedzi kończyły się przytakiwaniem bardziej doświadczonych. Świeże umysły wiele wniosły do narodów i ich schematów, które niedługo po tym zaczęły robić Wewnętrzne Rewolucje. Dziecko zrodzone z dwóch Księstw, po osiągnięciu odpowiedniego wieku, zaczęło wyruszać na obrady do Królestw, wspinając się coraz to szybciej po szczeblach ważności. Wtedy jednak jeszcze nikt nie podejrzewał, co zgotuje im los.

Rok 269, Rewolucja,
Wraz z postępem lat, tereny Zjednoczonego Księstwa rozrastały się na mapie. Podboje, które w większości szły po ich myśli, odbijały się głośnym echem po tamtejszym regionie. Dla wielu było to bardzo imponujące, jednakże niektórzy nie wznosili swych rąk w poklasku. Słysząc o niejednokrotnym okrucieństwie spod ostrza Zjednoczonych na "bezpańskich" osadnikach Barbarzyńców, jak i innych ras, zaczęli zastanawiać się nad Ich rolą. Z biegiem czasu powoli odsuwano od najważniejszych kwestii Księstwo, które z początku tego nie zauważało. Dopiero wysłannik Królestwa Utiah powiedział młodemu Antalya o tych działaniach. Czując gorycz i fałszerstwo, Zjednoczone Królestwo po długich naradach podsumowało swoje działania. Wychodząc naprzeciw nierównemu traktowaniu, zaoferowali się jako Psy Gończe Królestwu Utiah, które w tamtym czasie było drugie pod względem ważności. Królestwo bezproblemowo przyjęło ich pod swoje skrzydła, mówiąc, że mają dla nich odpowiednie zadanie. Z początku Zjednoczone Księstwo miało zajmować się eksterminacją upadłych lub niewiernych państewek, które podporządkowane były regułom Królestwa. Później jednak zajęto ich posłannictwem "jedynej prawdy" po okolicznych regionach, które rzecz jasna równało się z morderstwami i rabunkami. Jedna ani druga strona nie widziały w tym nic złego, ponieważ korzyści płynące z tych działań przysłaniały im odpowiedni obraz. Dopiero po kilkudziesięciu latach trzy inne Królestwa wraz ze swoimi "podopiecznymi" zrewanżowali się Utiah, likwidując je doszczętnie. Zjednoczonemu Księstwu udało się jednak z tego wybrnąć, wmawiając, że zostali zaszczuci i przemyceni na tę stronę. Mimo tego również i oni doznali obrażeń, przez które zostali oddaleni od Rozmów. Wygnani, choć niekoniecznie wymazani z pamięci. Pozwolono im na dalsze rozwoje z jedną zasadą -nie będą wychylać się ponad swoje siły. Zjednoczone Księstwo przystało na te słowa i zniknęli z ust ludzi na wiele, wiele lat. Nie było jednak to zbyt dobre posunięcie, gdyż działania, które czynili, nie były odpowiednio zauważane i pociągane do konsekwencji.


Rok 333, Najazd, Bitwa i Władza (powstanie Królestwa Neukvat),
Powstanie małego Królestwa w okolicach Zjednoczonego Księstwa naznaczyło ludność na straty. Ród Antalya widząc, że nic nieznaczące państwo zostaje nazwane Królestwem, doprowadza siebie do szaleństwa. Pragnąc zaistnieć i chcąc być tak ważnym, jak Upadłe Cesarstwo, nie widzieli innego wyjścia, jak najechanie na nowopowstałe. Werbując do walki nie tylko rycerzy po służbie czy też niepełnoletnich, a również niewolników i Sługusów (Barbarzyńców), ruszyli na Królestwo. Mając liczne poparcie w "latach świetności", Zjednoczone Księstwo dysponowało pokaźnym arsenałem, które mogło przechylić szalę wygranej na swoją korzyść. Po zajęciu mniej znaczących wsi i miasteczek, wraz z pojmanymi, ruszyli na samą stolicę. Bitwa, jak i sam najazd, trwały całe sto dni, a zakończyło się pojmaniem Rodziny Królewskiej, a następnie z ich egzekucją na oczach obywateli. W tamtych czasach zabicie Władcy przez innego przed jego pałacem równało się z przejęciem potęgi poprzednika. Przedstawiciel Księstwa zasiadł na tronie padłego Rodu, przemawiając do przerażonej publiczności: "Nie lękajcie się! Ja, wasz nowy Władca, Leroy Finneas II Antalya, doprowadzę was do szczęścia i dobra. Ze mną nic wam nie grozi. Chcę tylko waszego oddania, które równać się będzie życiem. Każdy, kto się przeciwstawi dziś, jutro lub później -zostanie stracony, a rodzina wygnana na pustkowia, na których królują Tuhky, Goliathy i inne Bestie. Pokłońcie się, a sprawię, że ręka moja i każdego po mnie nigdy na was nie wskaże! [...]". Po wygłoszeniu przemówienia i prawie że jednogłośnemu oddaniu ludności, Zjednoczone Księstwo przerodziło się w Królestwo. Nowina rozeszła się jednak znacznie później, a dotykając uszu pozostałych Władców, dała wiele do myślenia. Najważniejsi przybyli do Neukvat, by dowiedzieć się czegoś więcej, jednak jakież było zdziwienie, kiedy byli atakowani? Ogromne. Ród Antalya, nie -całe Królestwo zaprzysięgło, że nigdy już nie pochyli czoła, a stać będzie równo i prosto wobec najgorszego zła.

Rok 409, Naznaczenie Królestwa,
Po blisko 80-ciu latach i przy narodzinach następnych pokoleń, świat wpadł w furię. Królestwo wydało oświadczenie, które mówiło o wznoszeniu ostrzy ponad głowy tych, którzy są Odmienni. Ludność zaślepiona wspaniałym rządem wyszła z domów, ruszając szarżą w kierunku tych, którzy "zagrażali". Sama armia, tak świetna i liczna, trzymająca w dłoniach naznaczone od zaschniętych stróżek krwi, miecze, zasiadła konie, przewodząc tym niedoświadczonym. Jedynie schorowani, starzy i matki wraz z dziećmi pozostali na bezpiecznych ziemiach. To samo tyczyło się Rodziny Antalya, jak również pokrewnych i dobrze usytuowanych rodów. Z samego początku trzymano się werdyktu, który skazywał inne rasy niż ludzka na śmierć, jednak później przeszło to również na podobnych sobie. Nachodząc wioski innych Królestw czy Księstw, zdobywając kolejne ziemie i podporządkowując sobie ich ziemian, stawali się coraz groźniejsi. To właśnie przez długoletnią delegację Królestwa Neukvat zginęło wielu niewinnych, liczne rasy wyemigrowały do dalszych zakątków lub zostały pojmane, a dwie obce nacje -Yeti i Saurianie -zostały doszczętnie zniszczone. Po względnie pomyślnie ukończonej misji delegaci powrócili na swoje ziemie, oddając hołd Królowi. Również w tym samym czasie na świat przybył jego pierwszy syn. Zwycięstwo było więc szczególne. Dopiero po paru latach role się odwróciły. Na Neukvat spadł osąd ze strony wrogo nastawionego Królestwa Bak'sha Ra. Naród ten był przeciwko działaniom państwa kierowanego przez Antalya, a widząc szkody, które wyrządzili, rzucił im wyzwanie. Między nacjami wywiązała się długa i krwawa wojna, która zabrała z ziem wiele istnień. Jednym z nich był jedenastoletni następca tronu -Magnus II Fridrich Antalya. Złość ojca przerosła wszelkie oczekiwania. Sam rzucił się w wir walki. Własnoręcznie pozbawił on głów części wrogiej szlachty, samemu tracąc przy tym lewą rękę. Właśnie te poświęcenie wzmocniło żołnierzy, którzy nawet nie patrzyli na siebie samych, a na swojego kochanego Władcę. Sąsiednie państwa zaczęły obawiać się o swoje dobra, o swoje "lepsze jutro".


Rok 429-491, Hävitys,
W przeciągu 62 lat rozpoznano w Królestwie Neukvat śmiertelnego wroga. Terror, który rozprzestrzeniał się lepiej i szybciej niż niejedna plaga, pozwoliła na dostrzeżenie tego, co najgorsze. Państwa rozpoczęły rewolucje, nie chcąc stać się tym samym, czym stało się Neukvat. Dzięki temu wywiązały się nowe sojusze, wrogość czy wewnętrzne rozbicia na mniejszości. W trakcie przelatywania tak wielu lat nie wyzbyto się jednak chęci zwyciężenia ponad Władców Antalya. Wielokrotnie rzucono im rękawicę pod nogi, którą z chęcią podnosili, wiedząc, że i tak nie przegrają, a może coś więcej zyskają. Destrukcja, która płynęła przez kontynent, dosięgła wszystkich, nie zostawiając nikogo z tyłu. Samo państwo nic sobie z tego nie robiło, będąc przekonanym, że tak właśnie wygląda wygrana. W takim myśleniu nie przeszkodziła im nawet śmiercionośna choroba, która zaczęła szybko zbierać krwawe żniwa. Nie patrząc na sąsiadów, walczyli z nią sami. Często niehumanitarne działania wywarły w niektórych mieszkańcach pewne przemyślenia. Właśnie dzięki temu zaczęto przygotowywać się do Rewolucji, która w końcowej fazie miała pozwolić na strącenie z tronu Tyranów. Działania zostały jednak bardzo szybko wychwycone, a wszyscy spiskowcy, wraz ze swoimi rodzinami, zostali publicznie zgładzeni. Nikt jednak nie wiedział o tym, że na terenie tego państwa od wielu lat, po cichutku, wykonywano już kroki w tym kierunku. W kierunku strącenia korony. W kierunku zaspokojenia głodu Niewinnych.


- Do dziś jednak nie wiadomo, co z tego wyjdzie -wymruczał zmęczony już starzec.
Lekko już niedowidzącym wzrokiem spojrzał na uśpione już od kilkudziesięciu minut, dzieciaki. Siedziały przy jego fotelu, oparte o drewniane obramowania. Trzaski dochodzące z kominka pozwalały na tak błogi stan.
- Znów to zrobiłem... -zaśmiał się smutno, odsuwając plecy od oparcia.
- Tyle razy ci powtarzałam, że nie masz im takich rzeczy opowiadać -rzekła młoda kobieta, która dopatrywała leżącego w łóżeczku szkraba.
- Jak mogłem tego nie robić, jak sami prosili? -przytrzymał się podłokietników i powoli wstając, ciągnął -Cieszy mnie to, że chcą wiedzieć o tym, co tu się dzieje. Nie chcę, aby byli zaślepieni...
- Nie będą -rzuciła ostro w odpowiedzi, przecierając policzek dzieciątka od ciemnej cieczy.
Mężczyzna pochylił się nad jednym z dzieci, ugaszczając na ustach niewielki uśmiech. Podniósł dziewczynkę delikatnie z ziemi i skierował się do jej posłania. Przykrywając ją pod samą brodę, ucałował w czoło i podał ciemny napój, po czym wrócił po starszego z rodzeństwa. Powtórzył czynność, a następnie spojrzał przez okno. Zamyślił się na chwilę, patrząc gdzieś w dal.
- Tato... -dotknęła jego ramienia, na co się ocknął. Złapał ją za dłoń, zacisnął w smutku, lecz nie odwrócił wzroku od nocnego nieba.
- Wspaniale jest tak żyć... -wychrypiał cicho, a nieznośna emocja przeniosła się również na młodą matkę.
Przywarła głową do jego ciała, wracając na chwilę wzrokiem do spokojnie leżącej pociechy. Przez usta przemknął pełen żałości półuśmiech, którego powstrzymała wtulając się z zamkniętymi oczami w ramię ojca. Bali się, choć nie pokazywali tego nikomu. Ich jedyną ucieczką przed śmiercią, jest śmierć spod innej woli. Nie mają już dokąd uciec, nie mają się gdzie schować. Ich życie, zresztą jak większości z tutejszych terenów, jest już przesądzone. To ostatnia noc w ich życiu. Jutro ujrzą po raz ostatni wschód słońca. Po raz ostatni zaczerpną powietrza. Po raz ostatni poczują ból. Będą jednak razem, już na zawsze. Dołączą do usłanych niedawno dzieci.
Pojedyncze łzy uciekły im spod powiek. Nędzny jest ich los, choć nie byli winni złu, które się obecnie działo. To był rozkaz Króla -zabić tych, którzy nie są potrzebni. Mając jednak świadomość, że to ich ostatnie chwile, nie dali tego po sobie poznać. Dzięki temu pozwolili dzieciom na kolejną chwilę uciechy, którą zakończyli wcześniej, przed wymierzeniem srogiego ostrza w stronę ich krtani. Pogodzeni ze swym losem, stali na czatach ostatków szczęścia w tym mieszkaniu, przepraszając cichutko za wszystko, co tylko wpadło im do głowy. To koniec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autor szablonu:
Carreou